• 100 milionów lat!

    Co najmniej tyle pszczoły żyją na Ziemi. Pochodzą więc z czasów, kiedy na Ziemi królowały jeszcze dinozaury. Odnaleziono aż tak stare bursztyny z zatopionymi w nich pasiastymi owadami. Wśród pszczół występują osobniki matka, trutnie i robotnice.

    czytaj więcej

    trzy-slowa-o-pszczolach,88.html

Witamy na stronie Wojewódzkiego Związku Pszczelarzy!

Wojewódzki Związek Pszczelarzy w Lublinie jest dobrowolną niezależną i samorządną społeczno-zawodową organizacją, reprezentującą prawa i interesy pszczelarzy zrzeszonych w związku. Działa na zasadzie rolniczego zrzeszenia branżowego na podstawie przepisów ustawy z dnia 8 października 1982 r. o społeczno-zawodowych organizacjach rolników /Dz.U.Nr.32 poz.217/. Terenem działania związku jest obszar województwa z przed 1999r. i innych terenów, z których pszczelarze deklarują chęć przynależności.

Celem Związku jest stałe rozwijanie pszczelarstwa, reprezentowanie i ochrona interesów oraz godności i dobrego imienia pszczelarza, kontynuowanie tradycji poprzednich organizacji pszczelarskich i dawnego Związku Pszczelarskiego. Podstawową jednostką organizacyjną Związku jest Koło Pszczelarzy. Na terenie działalności Związku istnieje 48 Kół w których zrzeszonych jest na dzień 31.07.2020 r. 2450 członków posiadających 74700 rodzin pszczelich.

Swoją działalność Związek opiera na społecznej pracy ogółu członków zrzeszonych w terenowych Kołach Pszczelarzy, jak również poprzez prowadzenie działanlości gospodarczej. Majątek Związku stanowi dom wraz z działką przy ul. Hipotecznej 3, w którym mieści się siedziba Związku oraz "DOM MIODU" prowadzący sprzedaż miodów naturalnych bezpośrednio z pasieki, miodów pitnych, wyrobów z wosku, apiterapeutyków, węzy pszczelej, uli, sprzętu i narzędzi pszczelarskich, kosmetyków produkowanych na bazie produktów pszczelich oraz wyrobów cukierniczych.

Nekrolog

Z wielkim żalem przyjęliśmy informację o śmierci

 

Prof. dr hab. med. Mariana Durdy

Członka Honorowego Wojewódzkiego Związku Pszczelarzy w Lublinie.

Msza Święta pogrzebowa w kościele pw. Św. Urszuli Ledóchowskiej w Lublinie ul. Roztocze 1 w dniu 16 października 2020 roku o godzinie 11.

Po Mszy Świętej trumna zostanie złożony w grobowcu rodzinnym na cmentarzu przy ulicy Lipowej w Lublinie.


Przybliżamy sylwetkę Profesora Mariana Durdy

• Co należy robić, aby zostać cenionym i lubianym lekarzem, zarówno przez pacjentów, jak i współpracowników?

– To trudne pytanie, ale sądzę, że należy być przede wszystkim sobą, normalnie żyć, normalnie pracować. Wymagać przede wszystkim od siebie, a dopiero później od innych.

 • Uzupełnię Pana wypowiedź o opinię współpracowników: „Profesora cechuje koleżeńskość, opiekuńczość, nieustanny zapał pogłębiania i zdobywania wiedzy. Lubi pracę z chorymi. Wnosi optymizm, nawet w sytuacjach bardzo krytycznych”. A jak wyglądały początki drogi, która zaprowadziła Pana na medycynę?

– Medycyna interesowała mnie od zawsze. Ale decydującym momentem było spotkanie wspaniałego lekarza i życzliwego człowieka, który z niezwykłym oddaniem opiekował się mną, gdy zostałem pogryziony przez wściekłego psa. Wtedy podjąłem decyzję, że zostanę lekarzem. Niestety, tymczasem nad moją głową zawisły groźne, ciemne chmury. W szkole zarządzono
głosowanie, jak mają się rozpoczynać lekcje: od modlitwy czy „Międzynarodówki”. Głosowałem za modlitwą, a w „nagrodę” ZMP orzekło, że jestem niepostępowy i nie otrzymam poparcia na studia. Mimo tego zgłosiłem się na egzamin wstępny na Akademię Medyczną w Lublinie, bo tu było najbliżej z moich kieleckich rodzinnych stron. Egzamin, o dziwo, zdałem, ku zaskoczeniu tych, którzy chcieli mi zablokować drogę na studia. Studia przeszły spokojnie, ogólnie wspominam je przyjemnie, w tym prowadzone przez pana ćwiczenia w Katedrze Fizjologii Człowieka.

 

• Czy od razu po studiach podjął Pan decyzję: będę pulmonologiem?

– Chciałem być pediatrą, miałem obiecany etat u prof. Antoniego Gębali, ale wtedy niezbędne było uzyskanie pozwolenia na pracę w Lublinie. Niestety, z ministerstwa zdrowia przyszła decyzja odmowna z uzasadnieniem, że w Lublinie jest wystarczająca liczba pediatrów. Na szczęście spotkałem dobrych, życzliwych ludzi: dr. dr. Ryszarda Kucharskiego, Zygmunta Leziaka, Stanisława Załuskę. Wytłumaczyli mi, że w Lublinie są duże braki kadrowe na Ftyzjopulmonologii i podjęcie tam pracy pomoże mi w uzyskaniu upragnionego pozwolenia na pracę. W tym czasie powstał Oddział Szpitalny Wojewódzkiej Przychodni P/G w Lublinie przy ul. Niecałej. Lekarze ci, znakomici organizatorzy ochrony zdrowia, potrafili zdobyć nowoczesną aparaturę, której nie posiadała nawet Klinika AM. Dzięki temu otrzymałem możliwość nie tylko pracy z chorymi, ale wykonywania prac naukowych z zakresu prób czynnościowych płuc, a moi koledzy dowcipnie nazywali mnie wiatrologiem. Pierwsza praca naukowa ukazała się w 1967 r. Łącznie ukazało się ich 138. Prace były publikowane w pismach specjalistycznych krajowych i zagranicznych.

 • We rześniu 1975 r. rozpoczął się nowy etap  Pana pracy zawodowej.

– Ten nowy etap został poprzedzony dość istotnymi innymi wydarzeniami. Ministerstwo zdrowia wysłało mnie na 4-miesięczne szkolenie u prof. Szmielowa w Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc w Moskwie. W czasie cotygodniowych posiedzeń dochodziło tam do bardzo gorących, wręcz zażartych dyskusji naukowych, oczywiście z pominięciem jakichkolwiek tematów politycznych. Tam przekonałem się, że aby się przebić, należy dyskutować odważnie, a nawet ostro. Tę metodę zastosowałem z powodzeniem po powrocie na zjazdach krajowych. Na jednym z nich, po moim wystąpieniu, prof. Leonard Detloff z Zabrza zaproponował mi zrobienie pracy doktorskiej pod jego kierunkiem. Pracę obroniłem w 1972 r. w AM w Katowicach. Prof. Detloff stał się moim dobrym duchem, był jednym z recenzentów pracy habilitacyjnej, którą obroniłem w AM w Lublinie (w 1977 r.), a także wystąpił z wnioskiem o przyznanie tytułu profesora, który otrzymałem w 1989 r. Gdy Okręgowy Szpital Kolejowy w 1975 r. otwierał nowe oddziały, Akademia Medyczna proponowała zatrudnienie w nich lekarzy już z pewnym dorobkiem. Moimi pracami zainteresował się prof. Janusz Hanzlik, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i zaproponował moją osobę na ordynatora Oddziału Ftyzjopulmonologicznego. Po wygraniu konkursu zostałem ordynatorem tego oddziału i kieruję nim do chwili obecnej.

 • Ma Pan duże osiągnięcia nie tylko jako lekarz i naukowiec, ale również w działalności dydaktycznej.

– W sumie byłem kierownikiem specjalizacji z zakresu chorób płuc 16 lekarzy. Byłem także promotorem 3 prac doktorskich, recenzentem 15 doktoratów i 2 prac habilitacyjnych. Prowadziłem zajęcia dydaktyczne ze studentami Akademii Medycznej i lekarzami zatrudnionymi w kolejowej służbie zdrowia. Organizowałem również kilka konferencji naukowo-szkoleniowych. Przez wiele lat ściśle współpracowałem z Kliniką Chorób Płuc AM, kierowaną przez prof. prof. Helenę Mysakowską, Birutę Fąfrowicz oraz aktualnie, prof. Janusza Milanowskiego, którego pracę habilitacyjną recenzowałem i pisałem wniosek na tytuł profesora.

 • Za swoją długoletnią pracę zawodową i społeczną został Pan odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski , odznaką „Za wzorową pracę w Służbie Zdrowia”. Jednak przyznam, że duże zaciekawienie budzi odznaczenie – statuetka dr. Jana Dzierżona, która jest najwyższym odznaczeniem pszczelarskim.

– Moje hobby to pszczelarstwo, którym się nadal zajmuję, a także historia i podróże na nasze dawne Kresy. Z pszczelarstwem byłem związany od dzieciństwa. Pszczelarzami byli moi obaj dziadkowie, ojciec, a ja w 1980 r. wznowiłem rodzinne tradycje. Dr Jan Dzierżon (1811 – 1906) to znany duchowny i jeden z najwybitniejszych pszczelarzy ówczesnej Europy, który wykrył dzieworództwo u pszczół oraz, że z niezapłodnionych jaj wylęgają się trutnie. Statuetkę dr. J. Dzierżona otrzymują ludzie, którzy wnoszą znaczący wkład w pszczelarstwo – wzorowo prowadzą ule, prowadzą szkolenia, wykorzystują produkty pszczelarskie w medycynie. Moja działalność dotyczyła m.in. odczulania osób uczulonych na jad pszczeli, miałem pacjentów z różnych regionów Polski.

 • Zbliżają się wakacje i wiele osób obawia się pszczelich użądleń dla swoich dzieci i dla siebie.

– Przede wszystkim nawet najmłodszych dzieci nie należy trzymać pod kloszem. Dzięki naturalnym użądleniom w dzieciństwie nie reagują później tak burzliwie na jad pszczeli. Odczyn miejscowy nie jest groźny, ale ogólny wstrząs anafilaktyczny. Dlatego należy mieć w zasięgu ręki wapno, adrenalinę WZF w gotowych strzykawkach, podawaną podskórnie oraz celeston 4 mg w ampułkach, podawany domięśniowo lub dożylnie (steryd, dawka dla dzieci 0,02-0,125 mg/kg).

 • Media straszą, że pszczoły ostatnio masowo giną i może to mieć fatalne skutki dla ludzi, bo zaniknie szereg upraw niezbędnych do wyżywienia.

– Przed kilku laty w USA naukowcy rozpoznali ostry zespół nagłego ginięcia pszczół, który pojawił się następnie w Europie zachodniej, a w dalszej kolejności w Polsce. W 2010 r. w mojej pasiece padło 75% pszczół. Ten zespół chorobowy jest wieloskładnikowy. Jednym z nich jest warroza – choroba zakaźna wywołana przez pierwotniak, która bardzo niszczy pszczoły. Na szczęście, znaleziono lek przeciwko tej chorobie. Drugim składnikiem jest nosemoza, też choroba zakaźna, ale o łagodniejszym przebiegu, łatwiejsza w leczeniu. Duże szkody powodują też urządzenia przekaźnikowe, bo pszczoły tracą orientację. Mogę jednak pocieszyć, że podjęte działania lecznicze i profilaktyczne uratują pszczoły.

Wywiad pochodzi z Miesięcznika Lubelskiej Izby Lekarskiej

MEDICUS 06/2011

Laury Medyczne 2011

 

Szanowni Rolnicy i Sadownicy

 

                                  Znajdujemy się obecnie w sytuacji wymagającej od nas wszystkich olbrzymiej odpowiedzialności i rozwagi. Nasze codzienne życie uległo diametralnej zmianie.

 

Niemniej jednak, życie na polskiej wsi musi przebiegać w wyznaczonym rytmie, aby zapewnić nam wszystkim dostęp do zdrowej żywności. To kwestia strategiczna dla bezpieczeństwa Rzeczypospolitej Polskiej i jej Obywateli.

 

Kierujemy do Was tych kilka słów właśnie teraz, przed rozpoczęciem wiosennych prac, aby przede wszystkim podziękować za Waszą ciężką pracę i poświęcenie na rzecz wszystkich mieszkańców naszego regionu i kraju.

Jednocześnie pragniemy zaapelować do Państwa o zachowanie szczególnych środków ostrożności w trakcie realizacji prac polowych, zwłaszcza przy stosowaniu środków ochrony roślin. W obecnej sytuacji epidemiologicznej każde osłabienie organizmu może narazić Państwa na niebezpieczeństwo.

Prosimy również o zrozumienie i wsparcie dla lubelskich pszczelarzy. Od wieków współpracujecie ze sobą dla dobra przyrody i rolnictwa. W tym szczególnym czasie współpraca i wzajemne zrozumienie są nam szczególnie potrzebne.  

Drodzy Państwo!

Polacy oczekują od rolników, sadowników i pszczelarzy produkcji zdrowej żywności o najwyższej jakości, która zapewni nam bezpieczeństwo żywnościowe.

Ogromnie cieszą nas opinie, że możemy być wzorem dla innych województw w kwestii współdziałania i budowania dobrych relacji między rolnikami i pszczelarzami.

Odpowiedzialność i solidarność są nam dzisiaj szczególnie potrzebne.

Pamiętajmy, że wzajemne zrozumienie i szacunek pozwolą rozwijać się na terenie województwa lubelskiego zarówno rolnictwu, jak i pszczelarstwu, dla dobra nas wszystkich.

Z wyrazami szacunku i życzeniami zdrowia

 

Sygnatariusze listu intencyjnego
w sprawie prowadzenia wspólnych działań
na rzecz propagowania wiedzy o roli i znaczeniu pszczoły
dla środowiska i człowieka

 


 

Aktualności

Sprawozdawczo Wyborczy Zjazd Delegatów 27.09.2020

2020-10-09 10:10:16

W dniu 27.09.2020r w Pszczelej Woli odbył się Sprawozdawczo Wyborczy Zjazd Delegatów. Otwarcia dokonał prezes Piotr Różyński witając przybyłych delegatów, honorowych członków, oraz prezesów kół. Podziękował za tak liczne przybycie w trakcie trwania pandemii. Poinformował, że na podstawie listy obecności w obradach uczestniczy wystarczająca ilość Delegatów, aby obrady mogły odbyć w pierwszym terminie. Protokół ze Zjazdu w załączeniu.

więcej »